RAISA WOŻEHOWA: „NAUKA NIE MOŻE STAĆ W MIEJSCU”
Kobieta-naukowiec. Kobieta-kierownik. Kobieta, która bierze na siebie odpowiedzialność za ludzi, naukę i przyszłość instytucji.
Pół roku temu akademik NAAS, doktor nauk rolniczych, profesor, zasłużony działacz nauki i techniki Ukrainy Raisa Wożehowa objęła stanowisko dyrektora Instytutu Hodowli i Genetyki – Narodowego Centrum Nasiennictwa i Odmianoznawstwa. W tym czasie w życiu Instytutu zaszło niemało zmian. Otworzono studia doktoranckie, trwają prace nad utworzeniem specjalistycznej rady naukowej w głównych kierunkach działalności, wznawiane są fachowe czasopisma naukowe, rozszerza się współpraca z instytucjami naukowymi, uniwersytetami, przedsiębiorstwami rolnymi i biznesem. Instytut aktywniej angażuje się w programy grantowe, inicjatywy międzynarodowe i nowe projekty naukowe.

Ale za każdym z tych punktów stoją decyzje ludzi, ich motywacja i codzienna praca.
O tym, dlaczego instytucja naukowa musi dziś nieustannie posuwać się naprzód, dlaczego rozwój kadr jest inwestycją w przyszłość, jak zmienia się rola kierownika i dlaczego nawet w trudnych warunkach nie można odkładać rozwoju nauki, rozmawialiśmy z Raisą Wożehową.
— Raiso Anatolijiwno, pół roku temu objęła Pani stanowisko dyrektora Instytutu Hodowli i Genetyki. Jak zobaczyła Pani Instytut na początku swojej pracy i co było dla Pani najważniejsze?
Dla mnie Instytut Hodowli i Genetyki to przede wszystkim ludzie, szkoły naukowe, ogromne dziedzictwo i potencjał, którego nie można utracić. To instytucja z wielką historią i znaczącym wkładem w rozwój ukraińskiej hodowli roślin. Dlatego kiedy zostałam powołana na stanowisko p.o. dyrektora, ważne było dla mnie nie tylko podtrzymanie bieżącej działalności instytutu, chciałam przywrócić poczucie ruchu, rozwoju i perspektywy. Nauka nie może stać w miejscu. Jeśli się nie rozwijamy, nie pozyskujemy młodych naukowców, nie szukamy partnerów, nie wchodzimy w nowe projekty – stopniowo tracimy możliwości. Dlatego dziś pracujemy jednocześnie w wielu perspektywicznych kierunkach.

— Jedną z ważnych decyzji było wznowienie studiów doktoranckich w Instytucie Hodowli i Genetyki. Dla Pani ma to zapewne także osobiste znaczenie?
Oczywiście. W swoim czasie w Instytucie Hodowli i Genetyki działały studia doktoranckie i właśnie tutaj broniłam swojej rozprawy doktorskiej. Dlatego dla mnie wznowienie studiów doktoranckich to nie tylko decyzja administracyjna. To przywrócenie Instytutowi jednej z jego ważnych tradycji naukowych. Dobrze wiem, jak ważny może być taki etap dla młodych naukowców. Studia doktoranckie to możliwość nie tylko uzyskania najwyższego stopnia naukowego, ale także rozwinięcia własnego kierunku naukowego, ukształtowania się jako badacz, kontynuowania szkoły naukowej. Dziś mamy silnych naukowców, wieloletnie doświadczenie i bogaty dorobek naukowy. Naszym zadaniem jest sprawić, aby to wszystko nie pozostało jedynie historią. Trzeba przekazywać wiedzę dalej, tworzyć warunki dla młodych naukowców i kształtować nowe pokolenie badaczy. Szczególnie ważne jest dla mnie, aby młodzi naukowcy, przychodząc do IHG, widzieli tutaj nie tylko chwalebną przeszłość, ale także możliwość zbudowania własnej naukowej przyszłości.

— Równolegle trwają prace nad utworzeniem specjalistycznej rady naukowej. Co to da Instytutowi?
To bardzo ważny krok w kierunku przywrócenia pełnowartościowego życia naukowego Instytutu. Pracujemy nad otwarciem specjalistycznej rady naukowej w głównych kierunkach działalności IHG. Oznacza to, że Instytut będzie mógł aktywniej rozwijać swoje szkoły naukowe, wspierać kształcenie kadr naukowych, tworzyć warunki do obrony rozpraw doktorskich. Dla mnie zasadnicze znaczenie ma to, aby IHG nie był po prostu instytucją, w której prowadzone są badania. Chcę, aby był to silny ośrodek naukowy, w którym rodzą się nowe idee, kształtuje się szkoła naukowa i dorastają nowi specjaliści.

— Kolejnym kierunkiem jest wznowienie fachowego czasopisma naukowego. Dlaczego dziś ważne jest przywracanie takich wydawnictw?
Dlatego że nauka musi być widoczna. Wyniki badań naukowych powinny być omawiane, publikowane, stawać się dostępne dla środowiska zawodowego. Fachowe wydawnictwo to platforma komunikacji między naukowcami, możliwość prezentowania wyników badań, wymiany doświadczeń. Chcemy, aby wydawnictwo IHG ponownie stało się taką platformą.

— W ostatnich miesiącach Instytut znacznie rozszerzył grono partnerów. Dlaczego jest to dla Pani ważne?
Współczesna nauka nie może rozwijać się w izolacji. Potrzebujemy współpracy z innymi instytucjami naukowymi, uniwersytetami, producentami, sektorem rolnym. Dlatego dziś budujemy nowe partnerstwa. Współpracujemy z instytucjami NAAS i NAS Ukrainy, placówkami oświatowymi, gospodarstwami, przedsiębiorstwami. Na przykład mamy porozumienia dotyczące wspólnych badań naukowych, przygotowania zawodowego, testowania odmian, rozwoju innowacyjnych technologii. Ważne jest dla mnie, aby ta współpraca nie była formalna. Sam podpisany dokument niczego nie zmienia. Rezultat zaczyna się wtedy, gdy stoją za nim konkretne wspólne działania.

— IHG również zintensyfikował działalność grantową. Dlaczego uważa Pani ten kierunek za ważny?
Dlatego że dziś instytucja naukowa musi umieć szukać możliwości rozwoju. Finansowanie państwowe nie wystarcza, aby zrealizować wszystkie pomysły i w pełni wykorzystać potencjał naukowy. Dlatego musimy współpracować z funduszami międzynarodowymi, programami grantowymi, możliwościami inwestycyjnymi. Już pracujemy nad szeregiem wniosków grantowych i projektów międzynarodowych. Wśród nich są inicjatywy w dziedzinie agrotechnologii, bezpieczeństwa fitosanitarnego, jakości nasion, kształcenia kadr, współpracy międzynarodowej. Jestem przekonana: jeśli widzimy możliwość – trzeba próbować. Nie wszystkie wnioski zostaną zaakceptowane, ale każda przygotowana propozycja projektowa – być może to doświadczenie, nowe kontakty i możliwość dalszego rozwoju.

— Poświęca Pani dużo uwagi partnerstwu z producentami i gospodarstwami. Dlaczego dla naukowca ważne jest, aby być bliżej pola?
Dlatego że nauka rolnicza powinna pracować dla rzeczywistej produkcji. Nie możemy tworzyć odmian czy technologii tylko po to, aby pozostawały na papierze. Trzeba je testować, adaptować, sprawdzać w rzeczywistych warunkach. Dlatego współpraca z gospodarstwami jest dla nas bardzo ważna. To możliwość zobaczenia, jak działają nasze opracowania, uzyskania informacji zwrotnej od producenta i wspólnego znajdowania rozwiązań. Nauka i produkcja muszą działać w jednym kierunku.

— Sama od wielu lat pracuje Pani w nauce rolniczej. Czy w tym czasie zmieniło się Pani spojrzenie na rolę naukowca?
Oczywiście. Dziś naukowiec musi być nie tylko dobrym badaczem. Musi umieć komunikować się, pracować w zespole, szukać partnerów, prezentować swoje wyniki, pozyskiwać zasoby. Szczególnie jest to ważne dla kierownika instytucji naukowej. Kierownik nie może siedzieć w gabinecie i czekać, aż możliwości przyjdą same. Trzeba samemu szukać kontaktów, rozmawiać z ludźmi, negocjować, przekonywać, wspierać zespół.

— Mówi Pani o zespole. Jak trudno jest dziś być kobietą-kierownikiem dużej instytucji naukowej?
Nigdy nie dzieliłam działalności zawodowej na „męską” i „kobiecą”. Jest odpowiedzialność, jest praca, jest wynik. Kobieta-kierownik, tak jak każdy kierownik, musi podejmować decyzje, czasem bardzo trudne. Jednocześnie kobieta często poświęca więcej uwagi relacjom międzyludzkim, atmosferze w zespole, temu, co czują ludzie. Dla mnie jest to ważne. Chcę, aby ludzie w Instytucie rozumieli: są potrzebni, ich praca ma znaczenie, ich pomysły mogą zostać wysłuchane.

— Raiso Anatolijiwno, przyszła Pani do Instytutu Hodowli i Genetyki w trudnym dla kraju czasie. Ale dla Pani temat wojny to nie tylko problem ogólnonarodowy. Przez wiele lat kierowała Pani Instytutem Rolnictwa Nawadnianego w Chersoniu, który został zniszczony przez rosyjską agresję. Co daje Pani siłę, by nadal iść naprzód?
Poczucie odpowiedzialności. I chyba zrozumienie tego, że nauka nie ma prawa się zatrzymać. Przez wiele lat pracowałam w Instytucie Rolnictwa Nawadnianego w Chersoniu. To była część mojego życia zawodowego, zespół, szkoły naukowe, wyniki wieloletniej pracy. I kiedy widzisz, jak z powodu wojny faktycznie niszczone jest to, co było tworzone przez dziesięciolecia, jest to bardzo bolesne. Ale jednocześnie uczy to jednej ważnej rzeczy: nie mamy prawa pozwolić, aby wraz z budynkami czy laboratoriami zniknęły nauka, doświadczenie i dorobek ludzi. Dlatego dziś postrzegam swoją pracę w Instytucie Hodowli i Genetyki nie tylko jako nowy etap działalności zawodowej. To odpowiedzialność za
to, aby silna ukraińska nauka rolnicza nadal żyła, rozwijała się i tworzyła przyszłość. Ukraina potrzebuje własnych odmian, własnych nasion, własnych technologii, własnych naukowców. I jeśli chcemy mieć to jutro, pracować trzeba już dziś. Można stracić budynki. Można stracić bazę materialną. Ale nie powinniśmy tracić tego, co najważniejsze — ludzi, wiedzy i chęci odbudowy. Chyba właśnie to daje mi siłę, by iść naprzód.

— Jak chce Pani widzieć Instytut Hodowli i Genetyki za kilka lat?
Chcę widzieć go jako nowoczesny, otwarty i silny ośrodek naukowy. Ośrodek, w którym naukowcy mogą zdobywać wykształcenie, wiedzę i rozwijać się zawodowo. Gdzie badacze mają możliwość realizowania swoich pomysłów. Gdzie są nowoczesne laboratoria, międzynarodowe projekty, silni partnerzy. I przede wszystkim – gdzie ludzie czują, że pracują nie tylko dla instytucji, ale dla przyszłości ukraińskiej nauki i ukraińskiego sektora rolnego. IHG-NCNNS ma ogromny potencjał. Moim zadaniem jako kierownika jest pomóc temu potencjałowi się rozwinąć.

— A co dla Pani osobiście oznacza ten nowy etap w życiu Instytutu?
Możliwość bycia potrzebną. Od wielu lat pracuję w nauce i wiem, jak ważne jest, aby nie tracić czasu. Chcę, aby każdy dzień pracy przynosił konkretny rezultat. Odbudować to, co zostało utracone. Stworzyć to, czego wcześniej nie było. Wspierać ludzi, którzy chcą pracować. Otworzyć drzwi dla młodych naukowców. Znaleźć partnerów. Pozyskać zasoby. Być może, brzmi to prosto. Ale właśnie z takich codziennych kroków składa się rozwój. I jestem przekonana: Instytut Hodowli i Genetyki ma przyszłość. I musimy zrobić wszystko, aby ta przyszłość była silna.
