Wiktymizacja polityczna polskiej polityki pamięci stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego

Wiktymizacja polityczna polskiej polityki pamięci stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa europejskiego

W czerwcu, 2026 roku, wybuchł nowy kryzys polityczny między Polską a Ukrainą, związany ze wypowiedziami prezydenta Polski Karola Nawrotskiego, że Polska nie akceptuje idei nadawania nazw niektórym jednostkom Sił Zbrojnych Ukrainy na cześć znanych żołnierzy UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) i że państwo gloryfikujące terrorystów OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) nie ma miejsca w Unii Europejskiej. Karol Nawrotski zagroził unieważnieniem decyzji o przyznaniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu najwyższego polskiego odznaczenia – Orderu Orła Białego.

W odpowiedzi na niektóre wypowiedzi polskich polityków, prezydent Ukrainy i szereg ukraińskich polityków odmówiło przyjęcia najwyższego polskiego odznaczenia, w tym: Petro Poroszenki, Leonida Kuczmy, Wiktora Juszczenki i Kyryła Budanowa. Teza Wołodymyra Zełenskiego jasno określiła ukraińskie stanowisko w sprawie nieugiętości własnych decyzji: „Nikt nigdy nie będzie dyktował Ukraińcom: jak mamy żyć i których bohaterów czcić” i stała się główną narracją publiczną w odpowiedzi na polskie wypowiedzi.

Jednocześnie, w Polsce, 11 lipca, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Polaków – ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA. Dzień ten znany jest również jako Dzień Pamięci Ofiar tragedii wołyńskiej. Zamiast tego, przed tą tragiczną datą, rosyjscy propagandyści przygotowują różnego rodzaju prowokacje, aby sprowokować Ukraińców i Polaków do starć. Przykładowo, 5 lipca 2026 roku, w Polsce, doszło do aktu wandalizmu na grobie znanego ukraińskiego pisarza Bohdana Lepkiego – skradziono płaskorzeźbę autora. Kilka dni wcześniej w polskiej przestrzeni informacyjnej rosyjski IPSO (operacje informacyjno-psychologiczne) rozpowszechnił informację, że ukraińscy politycy na międzynarodowej konferencj, poświęconej odbudowie Ukrainy, w Gdańsku, wezwali do powtórzenia tragedii wołyńskiej, co jest kompletną bzdurą i kłamstwem.

Historia i psychologia polskiej polityki pamięci

Do 2003 roku polska polityka pamięci historycznej opierała się na zasadzie: „zapomnieć o przeszłości dla dobra przyszłości”, a polskie społeczeństwo było zjednoczone wokół tragedii katyńskiej i skupione na walce z komunistyczną przeszłością. Jednak, wydarzenia z 2003 roku, czyli 60. rocznica tragedii wołyńskiej, wzbudziły w polskiej świadomości szczególną wrażliwość na ten temat, ponieważ w ówczesnym społeczeństwie zaszły fundamentalne zmiany. Polska przeżywała akcesję do Unii Europejskiej i potrzebowała stworzenia nowego mitu historycznego, który zjednoczyłby Polaków na trudnej drodze do integracji europejskiej. Obraz ofiary-męczennika narodu polskiego, który ucierpiał z powodu UPA, odegrał istotną rolę w jednoczeniu polskiego społeczeństwa w procesie integracji europejskiej.

Jednocześnie, w tym okresie, otwarto tajne archiwa sowieckie, o których polska opinia publiczna wcześniej nie wiedziała. Nowe szczegóły historyczne pozwoliły nam spojrzeć na wydarzenia historyczne z 1943 roku w nowy sposób. Innym powodem tak żywego zainteresowania tym tematem byli tzw. „Kresowiacy” – potomkowie Polaków zamieszkujących tereny Kresów Wschodnich, które dziś stanowią zachodnie regiony Ukrainy. Ponadto, na Ukrainie w tamtym czasie rządził Leonid Kuczma, kojarzony w Europie z sowiecką przeszłością i do którego Polacy mieli negatywny stosunek.

Wszystkie te czynniki skłaniały polskie społeczeństwo do represjonowania i upolityczniania tego tematu. Na szczeblu państwowym zbrodnie UPA i tragedia wołyńska zostały uznane za ludobójstwo narodu polskiego, mimo że nadal dyskusyjna pozostaje skala tragedii, liczba ofiar i charakter działań odwetowych poszczególnych oddziałów UPA, a nie powszechna nienawiść do Polaków, będąca oficjalną polityką ukraińskiego podziemia.

Skala niezadowolenia Polaków rozciąga się na polityczne próby uniemożliwienia integracji Ukrainy z UE. Poszczególni polscy europosłowie, w tym znany Grzegorz Braun, często podsycają emocje i podsycają emocje opinii publicznej, odwołując się do wydarzeń z 1943 roku. Warto również wspomnieć o licznych „akcjach zbożowych” polskich rolników, którzy zerwali umowy zbożowe z Ukraińcami, umiejętnie wykorzystywanych przez Kreml.

Na tle tej konfrontacji zaktywizowała się rosyjska IPSO, która niemal co miesiąc stara się „dolać oliwy do ognia”. W polskiej przestrzeni informacyjnej wielokrotnie pojawiały się informacje o tym, że władze ukraińskie nie wydają zgody na ekshumację polskich grobów, co było bezczelnym kłamstwem. Ukraina od dawna powołała wspólną polsko-ukraińską komisję do przeprowadzenia prac ekshumacyjnych w kilku miejscowościach i przedstawiła swoje wnioski: liczba zmarłych (wieś Pużniki, obwód tarnopolski – 40 osób), a w niektórych miejscach zbiorowych grobów jeszcze nie odnaleziono. Wynika to ze zmiany krajobrazu, osiadania gleby i innych uwarunkowań geograficznych, ponieważ minęły już 83 lata.

Wykopaliska to długotrwały i żmudny proces, dlatego trudno odnaleźć wszystkie masowe groby. Sprawę komplikuje fakt, że niemal nie ma żywych świadków tamtych wydarzeń, większość wspomnień opiera się na dziecięcych wyobrażeniach o miejscach pochówku i ich odnalezienie jest dość trudne. Komisja polsko-ukraińska zgodziła się na dalsze wykopaliska we wsiach: Huta Peniacka (obwód lwowski), Uhły (obwód rówieński). Staje się jednak jasne, że to zadanie naukowców, historyków, kryminologów i specjalistów, a nie polityków.

Pierwsze próby porozumienia polsko-ukraińskiego podjęli Leonid Kuczma i Ołeksandr Kwaśniewski. Do sprawy porozumienia i pojednania z tragedią historyczną włączyli się przedstawiciele Kościoła: papież Jan Paweł II (Polak – Karol Wojtyła) i zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego kardynał Lubomyr Huzar. Znana chrześcijańska formuła i symbolika wyciągniętych rąk: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” zgasiły wówczas płomienie niezgody między sąsiednimi narodami.

Dziś polityka polskiej pamięci sprowadza się do wiktymizacji wokół tragedii 1943 roku i oskarżenia Ukraińców, że chcemy czcić poległych żołnierzy UPA w Panteonie Pamięci Narodowej. Ukraińcy uznali i uznają tragedię pokojowych Polaków w 1943 roku, potępiają ją, ale o jej skali powinni mówić tylko eksperci: językiem faktów, dokumentów, a nie emocjonalnych wypowiedzi polityków i manipulacji politycznych. Dyskusja wokół wydarzeń z 1943 roku powinna toczyć się w kręgu nauki i specjalistów.

Rosyjski IPSO i tragedia wołyńska

W trakcie rozwoju polsko-ukraińskiego kryzysu politycznego rosyjska IPSO stała się bardziej aktywna, ponieważ tam, gdzie dwa państwa klarują między sobą relacje, trzecie z pewnością to wykorzysta. Aksjomat, który niestety przetrwał wiele wieków, w tym okres sowiecki naszej wspólnej przeszłości.

W wielu kanałach Telegramu w polskiej i ukraińskiej przestrzeni informacyjnej publikowano jawne fake newsy i materiały manipulacyjne, mające na celu sianie nienawiści między Polakami a Ukraińcami. Rosyjscy propagandyści dążą do osłabienia NATO i ograniczenia pomocy zagranicznej dla Ukrainy w czasie wojny. Pierwszymi ofiarami rosyjskich służb specjalnych byli obywatele polscy.

Na przykład w sieci X, między marcem a majem 2026 roku, wiele postów (ze strony Martina Demirova) poświęcono tematyce ekshumacji, podając fałszywe informacje o zakazie prowadzenia wykopalisk przez władze ukraińskie oraz prezentując manipulacyjne zdjęcia.

Na portalu informacyjnym „Nexta Polska” propagandziści opublikowali wygenerowane zdjęcie Polki trzymającej na ramieniu ciekawą torbę z logo wielkiej miłości do Polski i Rosji. W wygenerowanym poście nie ma zdjęcia twarzy kobiety, okolicy ani innych szczegółów.

Polska platforma fact-checkingowa „Demagog” podaje przykład politycznej manipulacji kwestiami bezpieczeństwa. Poseł Włodzimierz Skalik opublikował wpis, w którym twierdził, że 35 milionów euro, które Polska miała otrzymać od Unii Europejskiej na budowę giełdy rolnej, zostało przeznaczone na cele obronne Ukrainy. Na poparcie swoich twierdzeń przedstawił nagranie posiedzenia Komisji Rolnictwa i Modernizacji Obszarów Wiejskich, na którym uznano, że środki „zostaną przeznaczone na bezpieczeństwo powszechne”. Zainteresowało to prorosyjskiego polskiego europosła Grzegorza Brauna, który również głośno wypowiadał się na temat tych funduszy unijnych. Prawda okazała się być taka, że ​​fundusze unijne w ogóle nie były powiązane z Ukrainą.

Rosyjskie IPSO próbuje wykorzystać kartę wołyńską jako kość niezgody między Ukraińcami a Polakami. Na przykład, w sieci X opublikowano post ze zdjęciem ukraińskiej finansistki Oleny Mychajlenki, która na międzynarodowej konferencji, w Gdańsku, miała na sobie koszulkę z napisem „Sierpień 1943”, co było całkowitym kłamstwem. Podczas konferencji posłanka ta była ubrana w inny strój.

Polityka wiktymizacji – zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski i Europy

Ukraińcy nie chcą dziś budować polityki pamięci na historycznych krzywdach i tragicznych wydarzeniach z przeszłości, ponieważ takie podejście jest bardzo niebezpieczne dla współczesnego świata. Możemy również wspominać polski obóz w Jaworznie czy Аkcję „Wisła”, które są dla nas historycznie drażliwe. Lekcje historii warto zapamiętać, bo nie możemy już niczego zmienić, ale możemy budować żywy dialog z naszymi sąsiadami i aktywne partnerstwo w przyszłości.

Obsesyjne roztrząsanie i upolitycznianie tematów historycznie drażliwych jest korzystne przede wszystkim dla rosyjskich okupantów, którzy chcą wstrząsnąć wspólnotą europejską i ograniczyć pomoc wojskową ze strony Polaków dla Ukraińców. Ukraińcy jednak wiedzą i wierzą, że nasi dobrzy sąsiedzi pomagają nam z całego serca, za co jesteśmy im szczerze wdzięczni.

W ostatnim czasie USA wydały ostrzeżenie dla Polski, że Rosja przygotowuje ofensywę hybrydową przeciwko Polsce, której część została już ucieleśniona w wojnie hybrydowej i IPSO w polskiej przestrzeni informacyjnej. Rosja spekuluje na tematach historycznie drażliwych dla Polski, w szczególności na temat wydarzeń z 1943 roku, aby podważyć bezpieczeństwo i stabilność w polskim społeczeństwie i w Europie.

Niestety, na Ukrainie trwa wojna. A kwestie bezpieczeństwa dla Polski i Europy pozostają aktualne. Dziś jest jasne, że stabilność Ukrainy jest ważna dla samej Polski, dla jej bezpieczeństwa i państwowości, dlatego dyskusje historyczne powinny zostać przeniesione na płaszczyznę zawodową, a nie być manipulowane. Natomiast zainicjowane przez stojącego na czele ukraińskiego MSZ Andrija Sybihę działania pojednawcze, w tym zmiana akcentów w pamięci historycznej i skupienie się na wspólnych bohaterach walki z okupacyjnymi władzami Rosji, mają na celu zbudowanie dialogu między narodami oraz zażegnanie napięć i agresji.

Niech historycy badają dokumenty, a politycy budują ożywiony dialog w imię bezpieczeństwa: dla Ukrainy, Polski, Europy i cywilizowanego świata!

Марія Павлюх

Кандидат наук із соціальних комунікацій, викладачка кафедри міжнародної інформації Національного університету "Львівська політехніка", журналістка-блогерка, громадська діячка, волонтерка, бізнес-аналітик, комунікаційник, політтехнолог